Nowy rok szkolny – tradycje i nowości

Nauczyciel na etacie
Kolejny – 2018-2019 rok szkolny, którego początek został tego roku oficjalnie przesunięty o parę dni – z 1 na 3 września – obok tradycyjnie wielkiego poruszenia w rodzinach mających dzieci w wieku szkolnym, kiedy obok zwiększonych pokaźnie wydatków na niezbędny szkolny ekwipunek, zmitrężonego czasu w przychodniach lekarskich, wtłoczenia życia rodziny w nowy rozkład, tego roku zafundował szkolnym społecznościom prawdziwą rewolucję – przejście na nowy model – etatowy – obliczania wynagrodzenia nauczycieli.

Komentarze i wypowiedzi z ostatnich sierpniowych dni zarówno pedagogów, dyrektorów placówek, przedstawicieli związków zawodowych tej branży, jak i urzędników Ministerstwa Oświaty i Nauki oraz samorządów dały odczuć, że kardynalna zmiana opłaty pracy nauczyciela, pomimo faktycznego początku roku szkolnego, przedstawia się dość mgliście. Szkoły nie wiedzą dokładnie jaką kwotą będą dysponowały, jak będą mogły wycenić „etaty” oraz jakie i w jakim wymiarze w gotówce będą miały możność opłacić nie tak zwane „godziny kontaktowe” – lekcje, ale dodatkowe prace wykonywane przez pedagoga: dyżury, przygotowanie imprez, dodatkowe zajęcia pozalekcyjne, sprawdzanie zeszytów, spotkania z rodzicami itp.

Obiecane przez resort 95 mln euro, z których do 1 stycznia 2019 roku zostanie udostępnione zaledwie 17,4 mln, nie pozwalają ujrzeć w całości obiecywanych zmian na lepsze. Jak na razie, większość społeczności pedagogicznej (szczególnie w miastach) nie wykazuje zachwytu (delikatnie mówiąc) z powodu nowego systemu naliczania wynagrodzeń. A jak pamiętamy, m.in. rada samorządowa stolicy na początku wakacji wręcz ogłosiła, że nowość ta spowoduje obniżenie zarobku nauczycieli.

Jak z naiwną wręcz szczerością zauważył w wywiadzie dla telewizji publicznej jeden z wiceministrów oświaty, jedno jest pewne, że o ile nastąpi zwiększenie opłaty etatu np. o 20 proc., to każdy otrzyma tę samą kwotę, prawda, w zależności od „ilości” etatu. Nie każdy będzie posiadaczem „pełnego” etatu. Jak wykazuje praktyka, nawet nauczyciel klas początkowych może go mieć np. 89 proc., bo lekcje muzyki, plastyki, wf (w polskich szkołach też języka litewskiego) prowadzą inni nauczyciele.

Czy ta nowość – etatowe wynagrodzenie – pomoże resortowi dopiąć ambitnego celu – uczynienia zawodu nauczyciela prestiżowym w ciągu kilku lat trudno mieć pewność, tym bardziej obserwując wielkie reformowanie (porównywalne do chaosu) kształcenia kadry pedagogicznej.

Jednak pomimo liczenia pieniędzy – jeden z działaczy związkowych nawet zażartował, czy zaaferowani naliczaniem gaż oświatowcy będą mieli głowę do uczenia dzieci – pierwszy września jest tuż, tuż. Zadowoleni czy też nie ze swego wynagrodzenia pedagodzy wiedzę będą przekazywali w republice dla prawie pół miliona uczniów i studentów.

Kubek mleka, paszport kulturalny i…
…zintegrowane nauczanie informatyki – to kolejne nowości tegoroczne dotyczące uczniów. Od 1 września zarówno uczniowie klas przygotowawczych jak i początkowych otrzymają w szkole darmowy kubek mleka. To, że nie wszystkie dzieci piją mleko, nie jest argumentem mogącym przekonać decydentów o niezbyt przemyślanej decyzji. W zależności od mobilności i zaangażowania administracji szkół, możliwe, że zostanie on zamieniony np. na bardziej lubiany jogurt czy inny mleczny produkt. Ale taka pomysłowość nie jest „obowiązkowa”. Więc może być tak, że w szkołach popłyną rzeki mleka do… kanalizacji.

Lider „zielonych chłopów” tego roku szkolnego zrealizuje swój pomysł wprowadzenia tzw. kulturalnego paszportu ucznia – przydzielenia uczniom wejściówek na imprezy kulturalne: wyprawy do muzeum, teatru, na wystawy, koncerty… Cel jest piękny, ale powstrzymajmy fantazję, bowiem każdy paszport będzie zasobny w… 15 euro. Znając ceny biletów w „kulturze” nie jest trudno obliczyć, że oświecenie będzie mocno skromne. Swe usługi uczniom ofiarowuje już 500 podmiotów – bogaty wybór, którego dokonanie utrudnia – tradycyjnie – zasobność kieszeni.

Pocieszyć w tej sytuacji może jedynie to, że rządzący obiecują podniesienie wypłat na dzieci do 50 euro (od nowego roku), więc materialna troska o najmłodszych obywateli niemrawo, ale się posuwa w lepszym kierunku. Przypomnieć tu warto, że orędownikami wypłat na każde dziecko byli m.in. posłowie na Sejm z ramienia AWPL-ZChR, a przykład sąsiedniej Polski wykazał, że jest to jedna z wiernych dróg w walce z ubóstwem wielodzietnych rodzin.

Informacyjno-komunikacyjne technologie wkraczają coraz bardziej bezpardonowo w nasze życie, a codzienność dzieci i młodzieży wręcz całkowicie jest w nich pogrążona. Mając na celu maksymalnie pożyteczne wykorzystanie tych pasji, Ministerstwo Oświaty i Nauki wraz z Centrum Rozwoju Kształcenia (Ugdymo plėtotės centras, UPC) postanowiło wprowadzić już w klasach początkowych zintegrowane nauczanie informatyki – nie jako oddzielnego przedmiotu, tylko praktycznego zastosowania podczas innych lekcji. Na bazie doświadczenia 10 szkół, które ten system wypróbowały, tego roku program będzie realizowany w dalszych 90 placówkach w całej Litwie. Program okazał się wielce atrakcyjny, na miejsce w eksperymencie pretendowało 219 szkół z 54 samorządów. Wśród nich w tych, w których mamy szkoły z polskim językiem nauczania: Wilna, rejonów solecznickiego, trockiego, wileńskiego, święciańskiego. Konkurencja była spora. Spośród polskich szkół do eksperymentalnego systemu trafiło Gimnazjum im. J. I. Kraszewskiego w Wilnie, Szkoła im. Szymona Konarskiego w Wilnie, Gimnazjum im. Elizy Orzeszkowej w Białej Wace (rejon solecznicki), Gimnazjum w Pogirach (rejon wileński, nauczanie jest tu prowadzone w trzech językach).

Czy zdobycie takich nawyków od najmłodszych lat pomoże mądrze korzystać ze zdobyczy informatyczno-komunikacyjnych ofert? Miejmy nadzieję, że tak.

Ambitne plany stołecznego samorządu
W Wilnie do szkół ogólnokształcących przyjdzie tego roku ponad 64 tysięcy uczniów, w tym do klas pierwszych – ponad 6 tysięcy. I chociaż miasto wprowadziło scentralizowany tryb zapisu uczniów do szkół, ulokowanie każdego dziecka w wymarzonej szkole nie jest możliwym do spełnienia warunkiem. Generalnie obowiązuje system terytorialny – do dzielnicowej szkoły trafi to dziecko, którego przynajmniej jeden z rodziców jest zameldowany na tym terenie od 2 lat. Pierwszeństwo mają też dzieci adoptowane, reemigranci, rodzeństwo pobierające naukę w tej szkole oraz dzieci wychowywane przez samotnych rodziców.

Chcąc spełnić życzenie rodziców, którzy w zdecydowanej większości – 96 proc. – pragną, by uczniowie klas początkowych mogli treściwie i bezpiecznie spędzać czas do godziny 17-18 w murach szkoły, samorząd postanowił tego roku udostępnić taką możliwość nieodpłatnie (w poprzednich latach rodzice płacili za pobyt dzieci na tzw. dniu przedłużonym, a nauczyciele musieli we własnym zakresie załatwić sobie patent na taką działalność). Dzieci będą mogły odrobić tu lekcje i skorzystać z pomocy pedagoga, sportować, odbyć wycieczki, skorzystać z ofert zajęć pozalekcyjnych. Jest to wielka pomoc dla rodziców, a dla nauczycieli – możliwość dodatkowego zarobku.

Stołeczny samorząd przeznaczył też 300 mln euro na doskonalenie systemu oświaty. Wykorzysta się je nie tylko na remonty, ale też wyposażenie szkół, ich modernizację. Warto przypomnieć, że w tym roku szkolnym ma ruszyć renowacja budynku szkolnego przy ulicy Šilo (Borowej) na Antokolu w Wilnie, gdzie ma od roku 2020 otworzyć swe podwoje polsko-rosyjska szkoła początkowa w tej wileńskiej dzielnicy, która została przed kilkoma laty pozbawiona placówki prowadzącej nauczanie w języku polskim. Gimnazjum Inżynieryjne im. J. Lelewela na mocy decyzji stołecznego samorządu zostało przeniesione na ul. Minties w dzielnicy Żyrmuny. Dzięki działaniom radnych z ramienia AWPL-ZChR, rada podjęła postanowienie o utworzeniu na Antokolu szkoły początkowej z polskim (i rosyjskim) językiem nauczania. Przypomnieć warto, że radna z jej ramienia – Edyta Tamošiūnaitė – objęła stanowisko wicemera stolicy i jest m.in. odpowiedzialna za stan oświaty.

Troska o polskie dzieci
Troska Rzeczypospolitej Polskiej o polskie dzieci zamieszkałe poza granicami Macierzy, na Litwie od lat owocuje ufundowaniem tzw. wyprawek szkolnych dla pierwszoklasistów. Tego roku ze środków Senatu RP w ramach sprawowania opieki nad Polonią i Polakami za granicą (poprzez Fundację „Pomoc Polakom na Wschodzie”) już przybyły do Wilna 982 wyprawki. Są to kolorowe, wygodne tornistry z pełnym wyposażeniem w przybory szkolne, ponadto – plansza na biurko oraz zestaw śniadaniowy. Tradycyjnie też do wyprawki dołączył się Instytut Pamięci Narodowej oferując rocznicowe znaczki poświęcone 100-leciu niepodległości.

Wzorem ubiegłych lat na polskie dzieci czeka też bon pierwszaka. W ubiegłym roku była to kwota 112,3 euro. Wyprawki już wędrują do szkół na Wileńszczyźnie z siedziby Stowarzyszenia Nauczycieli Szkół Polskich na Litwie „Macierz Szkolna”.

Odbędzie się również tradycyjne uroczyste ich przekazanie dla przedstawicieli szkół Wileńszczyzny 1 września w Domu Polskim w Wilnie oraz w Solecznikach. Na uroczystości planowana jest obecność minister edukacji narodowej RP Anny Zalewskiej.

Wszystkim uczniom, ich rodzicom oraz nauczycielom życzymy pomyślnego roku szkolnego i jak najlepszych wyników w przekazywaniu oraz pobieraniu wiedzy.

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.