Jeszcze raz nie tylko o Zułowie

Aż dziw bierze jak wielkie oburzenie wywołała opublikowana informacja na naszych łamach, skierowana do rodaków, by powstrzymali się od organizowania wycieczek i uroczystości w Zułowie, który obecnie, zdaniem gospodarzy, nie spełnia należycie swoich funkcji, jako miejsce pamięci narodowej.

Wiceprezes Fundacji „Pomoc (sic!) Polakom na Wschodzie”, niejaki Rafał Dzięciołowski, w swoim oskarżycielskim pamflecie pod adresem Związku Polaków na Litwie nawet nazwał Zułów świętym dla Polaków miejscem. Jednocześnie oskarżył członków Związku o posiadanie „ponurych czerwonych biografii” i ukrywanie się pod biało-czerwonymi sztandarami, by tylko kraść i załatwiać swoje niecne sprawy. Tylko „zapomniał” dodać, że to oni, tacy dzięciołowscy – różnej maści zawodowi działacze od spraw fundacyjnych i dzielenia społecznych pieniędzy – usilnie czynili starania, by to – dziś nazywane przez nich świętym – miejsce nigdy nie zaistniało. A właśnie ci działacze Związku o „ponurych czerwonych biografiach”, wbrew ich woli, jednak potrafili wyrwać z sowieckiej kołchozowej rzeczywistości i ocalić miejsce urodzin Marszałka, stworzyć Aleję Pamięci Narodowej, ustawić kamień pamiątkowy, przy którym okazyjni vipowie mogliby składać wianki ze sztucznych kwiatów, które gospodarze pilnie sprzątali.

A tacy zawodowi działacze jak Dzięciołowski, posiadający jedynie umiejętność dzielenia pieniędzy polskiego podatnika, wyrzuceni z jednej fundacji przechodzili do drugiej lub zakładali trzecią i z uporem godnym lepszej sprawy koncentrowali się na rozbijaniu środowisk polskich na Wschodzie.

W kolejnych oskarżeniach, wysuwanych przeciwko Związkowi na fali szkalowania i izolowania ZG ZPL i szczególnie prezesa, nie udało mu się ukryć swych autentycznych zamiarów – dziel i rządź – stwierdzając, że nie wszyscy Polacy na Litwie są źli. Są też dobrzy. Widocznie dobrzy to ci, których, hojnie ich finansując, można użyć do niszczenia tych „niewygodnych”. Jak się okazało, tacy dzięciołowscy, niczym na koni na wyścigach, stawiali na środowiska Polaków na Wschodzie. Akurat ZPL okazał się nie tym „koniem”. Dzięciołowski ubolewa, że tragiczną pomyłką było „budowanie mitu niezłomnej polskości i złe jego lokowanie”. Bo dzięciołowskim nie jest potrzebna niezłomna polskość – oni ją zwalczają. I dlatego zwalczają ZPL. Tragiczne jest to, że wiedzeni pychą, stawiają znak równości pomiędzy sobą i Rzeczpospolitą, mówią w imieniu całej Polski. A tak naprawdę, to Dzięciołowski i jego koleżanka z fundacji Maria Przełomiec (i im podobni) bez żadnych zahamowań, niczym przekupki z bazaru, rzucają oskarżenia i nagłaśniają wciąż nowe kłamstwa o największych organizacjach skupiających tysiące rodaków na Litwie i działających w nich osobach. Doświadczeni „propagandyści” mają nadzieję, że część rzucanego błota przylgnie, a obalone kłamstwa nie dotrą do każdego…

Chciałoby się poinformować „zatroskanego” Dzięciołowskiego, że biało-czerwone flagi w Zułowie na przeciągu 15 lat były podnoszone i ściągane ponad 60 razy – podczas świąt narodowych i imprez patriotycznych. I nikogo nie interesowało wciąganie ich na maszt (oprócz litewskich nacjonalistów), ani przeszkadzało ich ściąganie. Dzięciołowscy w tym czasie też byli zajęci czymś innym: „ofiarnie” pracowali nad tym, by to polskie miejsce pamięci narodowej nigdy nie powstało.

Więc skąd raptem ta troska o „święte miejsce”? Ano, bo jest to okazja do kolejnego ataku na Związek i prezesa Mackiewicza i to jest najważniejsze.

Obchodząc w ubiegłym roku Święto Niepodległości Polski, w Zułowie były zaciągnięte biało-czerwone flagi i ogłoszono, że z okazji 100-lecia odzyskania niepodległości przez Polskę będą one na masztach do dnia obchodów stulecia – 11 listopada 2018 roku. Z tej okazji były planowane w Zułowie uroczystości z odsłonięciem rzeźby Orła Białego na 6-metrowej kolumnie… Niestety, zaistniała sytuacja uniemożliwia zrealizowanie tych projektów.

Wracając do flag. Otóż zgodnie z litewskim ustawodawstwem, symboli innego państwa na Litwie można używać podczas świąt narodowych tych państw pod warunkiem, że nie będzie to ubliżało godności tych symboli, ani państw. Biało-czerwone flagi powiewające w Zułowie nad nieskoszonymi łąkami, nad łopianami i pokrzywami, wśród nieuporządkowanego terenu nie odpowiadają tym wymogom… I mogą ściągnąć solidną karę na ZPL.

Mając na uwadze powyżej wyłuszczone przyczyny i nadal trwające ataki na ZPL, ponawiamy prośbę o nie organizowanie wycieczek i uroczystości w Zułowie, dopóki nie zostanie mu przywrócony godny wygląd.

W kalumniach pod adresem Związku Dzięciołowskiemu niechcący wymknęła się jedna prawda, że najbardziej wartościowymi Polakami na Litwie nie są ci, którzy są „największymi beneficjentami środków”. A przecież wiadomo, że największymi są prywatne firmy, w tym przede wszystkim spod znaku „Znad Wilii”, których macki głęboko sięgają na Litwie i w Polsce i zawsze można ich użyć do rozbijackiej, niszczycielskiej roboty.

Jedna odpowiedź do “Jeszcze raz nie tylko o Zułowie”

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.