W Zułowie przyszedł na świat…

W Zułowie – miejscowości obecnie leżącej w rejonie święciańskim, nieco ponad 60 km od Wilna, przyszedł na świat Marszałek Józef Klemens Piłsudski. Jedna z opowiastek o tym wydarzeniu mówi, że w mroźny grudniowy dzień rosyjscy żandarmi grzejący się w gospodzie zaobserwowali niezwykłe poruszenie w folwarku Zułów. Powzięli podejrzenie, że może to być związane z jakąś akcją patriotyczną. Udali się więc do majątku. Świecący się oknami dworek rzeczywiście robił wrażenie, że coś się tu dzieje wyjątkowego. Na pytanie zaborców dano odpowiedź, że oto przyszło na świat kolejne dziecko państwa Piłsudskich. Dowódca żandarmów lekceważąco skomentował ten fakt, uznając, że nic się tu ważnego nie dzieje. Nie mógł przecież wiedzieć, że w tamtej chwili przyszedł na świat ten, kto uwolni Polskę z carskiej niewoli, z uporem i determinacją stanie do walki o niepodległość Ojczyzny i zwycięży…

Miła niespodzianka i jej autor
Kiedy już tylko nieco ponad miesiąc dzielił nas od 150. rocznicy przyjścia na świat Marszałka, do Wilna trafiła książka dr. Mariusza Kolmasiaka, opowiadająca o Zułowie pt. „Kolebka Wielkości”, która jest bardzo szczegółową, z wielkim zaangażowaniem napisaną historią miejscowości, rodziny, dalszych i bliższych dziejów – również ukazującą obecne zmagania o godny stan tego miejsca, czynione przez Związek Polaków na Litwie.

Mariusz Kolmasiak (ur. 1987 r.), doktor historii, częstochowianin, absolwent Instytutu Historii Akademii im. Jana Długosza w Częstochowie i kierunku Ochrona Dóbr Kultury w Wyższej Szkole Zarządzania w Katowicach. Jest też autorem monografii „Król żandarmów”. Biografia Walentego Wójcika, przybocznego Marszałka Piłsudskiego (2013 r.) i „Belweder oraz jego mieszkańcy i użytkownicy (1818-2014)” (2014), za którą został wyróżniony Nagrodą KLIO 2015. Młody naukowiec jest również autorem artykułów o tematyce związanej z Marszałkiem i kultem jego osoby.
Mariusz Kolmasiak jest członkiem Stowarzyszenia Pokolenia Niepokornych, Instytutu Józefa Piłsudskiego w Warszawie oraz Związku Piłsudczyków RP Oddział w Częstochowie. Należy do współorganizatorów częstochowskich uroczystości ku czci Marszałka, jest autorem wykładów oraz wystaw poświęconych jego osobie.

Dlaczego książka musiała powstać
We wstępie autor zauważa: „O Zułowie napisano wiele książek i artykułów, ale próżno szukać publikacji, która wszechstronnie opowiadałaby o miejscu urodzenia Józefa Piłsudskiego – jego historii i nie mniej istotnej teraźniejszości; publikacji, która zebrałaby te wszystkie rozproszone informacje, obaliła błędy i narosłe przez lata mity, odpowiedziała na pytania, na które dotąd próżno było szukać odpowiedzi – słowem, która zbudowałaby pełny obraz zułowskiej rzeczywistości. Niniejsza książka ma za zadanie wypełnić tę lukę.

Jest ona również ważnym przyczynkiem biograficznym do okresu dzieciństwa i wczesnej młodości samego Marszałka Piłsudskiego. Zebrano w niej bowiem szereg nieznanych faktów i relacji, z których poznać można troski i radości małego Ziuka.

Z kart tej książki wyłania się obraz sielskiego, kresowego dworku, na który spadły nieszczęścia, zmuszające Piłsudskich do opuszczenia rodzinnego gniazda; wyłania się obraz miejsca zniszczonego, porzuconego i zapomnianego, które od zagłady uratowali żołnierze kierujący się miłością do swojego Wodza; wyłania się wreszcie obraz destrukcji w latach komunizmu i współczesnej odbudowy przez Polaków mieszkających na Litwie; obraz miejsca uratowanego, ale wciąż wymagającego wsparcia. Naszego wsparcia!”.

Zułów i jego utrata – czym były dla Ziuka?
W tymże wstępie autor pisze: „Zułów na Wileńszczyźnie, to miejsce, w którym rodzice Marszałka Piłsudskiego osiedli w 1863 r. To tam na świat przyszła większość z ich dwanaściorga dzieci, w tym właśnie – Józef Klemens Piłsudski”.

Oto jak autor ujmuje ten wątek biografii Marszałka: „(…) czwarte z kolei dziecko – syn Józef Klemens, przyszły Marszałek Polski, urodzony 5 grudnia 1867 r., prawdopodobnie o godzinie 10.23, zwany przez bliskich Józiem lub też – zapewne znacznie częściej – Ziukiem (…) Wszystkie dzieci ochrzczono w małym drewnianym kościółku z połowy XVIII wieku, znajdującym się w miejscowości Powiewiórka na terenie dóbr Sorokpol, sąsiadujących z dobrami zułowskimi. W parafialnej księdze pod numerem 53 znajduje się metryka chrztu Marszałka Piłsudskiego brzmiąca jak następuje: „Roku tysiąc osiemset sześćdziesiątego siódmego dnia 15 grudnia w Sorokpolu w kościele rzymskokatolickim ks. Tomasz Woliński, proboszcz tegoż kościoła, ochrzcił z zachowaniem wszelkich obrządków sakramentu imieniem Józef Klemens niemowlę płci męskiej, urodzone tegoż roku 5 grudnia w dobrach Zułów, parafii Sorokpolskiej, syna małżonków ślubnych Józefa i Marii z Billewiczów Piłsudskich, stanu szlacheckiego. Trzymali do chrztu: Józef Marcinowski z Konstancją Rogalską, oboje stanu szlacheckiego”. Dalej autor pisze: „Dodać warto, że w kościele w Powiewiórce, który na szczęście nie uległ żadnym zniszczeniom, zachowała się do dziś metalowa chrzcielnica, użyta prawdopodobnie podczas chrztu Józefa Piłsudskiego. W związku z tym została ona specjalnie wyeksponowana w gablocie. Na barierce chóru znajduje się tam także oprawione w ramy płótno z widniejącym napisem: „Kościół Sorokpolski, miejsce chrztu Marszałka Józefa Piłsudskiego, Wodza Narodu. Od synów tej ziemi”. Tablicę tę wykonała w 1927 r. rodzina Mackiewiczów z Wincentowa koło Zułowa. Inną pamiątką, związaną z chrztem Józefa Klemensa Piłsudskiego, był niewielki wizerunek Matki Boskiej Ostrobramskiej wykonany na starej tkaninie, który otrzymał od swego ojca chrzestnego. Marszałek nigdy z nim się nie rozstawał, dlatego po śmierci włożono mu go do trumny (…)”.

„(…) Tam też (w Zułowie – uw. aut.) spędził on niespełna osiem pierwszych lat. Ogromny i bogaty folwark umożliwiał rodzinie życie na stosunkowo wysokim poziomie, a samym dzieciom dał beztroskie dzieciństwo w odizolowaniu od zaborczej rzeczywistości (…)”. „(…) Maria Piłsudska zajmowała się wychowaniem i wykształceniem dzieci, skupiając tym samym wokół siebie „ideowe i umysłowe życie zułowskiego dworu”. Często pozwalała im na zbyt dużo – nie zmuszała do jedzenia czegoś, czego nie lubiły; czy modlić się słowami, których nie rozumiały, ponieważ nie przywiązywała wagi do ceremonii kościelnej, będąc przy tym osobą pobożną; albo bawić się w sposób, który przynosił czasem zniszczenie: czy to meblom, czy podłogom w dworze.

Chciała bowiem Maria Piłsudska dać dzieciom to, czego sama nie miała – beztroskie dzieciństwo wypełnione zabawą, dlatego nie była dla nich surowa. Jednocześnie rodzice starali się trzymać swoje dzieci jak najdalej od otaczającej ich zaborczej rzeczywistości, co wyrażało się w stosunku do Rosjan. Zdaniem Wincentego Rzymowskiego, „z sercem tkliwym i łagodnym dla swoich, zwłaszcza dla cierpiących, Maria Piłsudska łączyła wyniosłość i dumę wobec najeźdźców: Moskala, najwyższego nawet urzędnika, w domu Piłsudskich nie przyjmowano”. Ponadto napisał, że „potędze i władzy urzędników moskiewskich podlegano w tym domu tak, jak się podlega nieszczęściom i plagom trapiącym okolicę – w milczeniu i z zaciśniętymi zębami. Nie było tam chęci przejednania lub ubłagania wroga za pośrednictwem ustępliwości, pokory lub prośby”. Przyczyną był fakt, że Piłsudscy „rozumieli dobrze, że wchodząc w porozumienie z Moskalem i uzyskując odeń korzyść albo ulgę chwilową dla jednostki, uświęca się tym samym wyzysk i ucisk moskiewski, ciążący nad całym narodem”.

(…) Maria z Billewiczów Piłsudska przez całe doczesne życie wywierała ogromny, przemożny wpływ na swoje dzieci. Wyrastały one bowiem w patriotycznej atmosferze, przepojonej smutkiem po upadku Powstania Styczniowego. (…) Opowiadała im to, czym sama była karmiona w dzieciństwie przez swojego dziadka Kacpra Billewicza. Młodzi Piłsudscy poznawali więc historie swojej rycerskiej rodziny oraz prawdziwą historię Polski. Zaznajamiała ich również z zakazanymi przez rosyjskiego zaborcę utworami polskich wieszczów narodowych: Mickiewicza, Słowackiego i Krasińskiego. Z konieczności książki trzymano w domu w ukryciu, zaś samo ich czytanie odbywało się w zupełnej konspiracji (…). Uczyła ich zatem Maria Piłsudska tego wszystkiego, co powinny wiedzieć o historii i kulturze swojej ojczyzny, a także wpajała im patriotyczną postawę, która w przyszłości tak dobrze procentowała, przede wszystkim u Józefa Piłsudskiego (…)”.

„(…) Nieudane inwestycje ojca, który mimo fachowego przygotowania nie był dobrym zarządcą, prowadziły jednak majątek ku ruinie. W 1875 r. na Piłsudskich spadła tragedia, która zaprzepaściła dwanaście lat ich ciężkiej pracy i odmieniła losy rodziny – spłonął wówczas dwór i spora część otaczających go folwarcznych zabudowań, skutkiem czego rodzina wyprowadziła się do pobliskiego Wilna.

Prawdopodobnie nie byłoby Józefa Piłsudskiego, jakim go znamy, gdyby nie pożar jego rodzinnego gniazda. Fatum, które zawisło nad Zułowem i rodziną Piłsudskich, z perspektywy czasu nabrało głębszego sensu. To tragiczne wydarzenie wyrwało go z dostatniego i beztroskiego miejsca, a następnie zmusiło do przeniesienia się do Wilna oraz wejście w brutalny i zdominowany przez rosyjskiego zaborcę świat. Narastający w nim bunt doprowadził z kolei – poprzez zsyłkę na Syberię, działalność w Polskiej Partii Socjalistycznej, uwięzienie w warszawskiej Cytadeli, działalność strzelecką, Legiony Polskie i internowanie w Magdeburgu – do Polski Odrodzonej. Zułów, miejsce urodzenia Józefa Piłsudskiego, musiał więc zgorzeć, aby przyszły Marszałek, niczym feniks z jego popiołów, narodził się na nowo do roli, jaką wyznaczył mu los. Gruntem jego przyszłej wielkości były także inne osobiste dramaty – śmierć matki i nieudolne rządy ojca, które doprowadziły ich majątki do zatraty. Rodzinne gniazdo musiało zostać doszczętnie rozbite, aby młody Ziuk – przyszły Marszałek – tak usilnie szukał dla siebie nowego miejsca. Tym razem w wolnej Polsce, którą, najpierw musiał wywalczyć.”

Treść książki, zawierająca listy, wspomnienia, wypowiedzi ludzi związanych z rodziną Marszałka i nim samym, zebrane skrupulatnie fakty wszechstronnie przybliżają postać Marszałka i jego otoczenia, tworzą też pełny obraz „kolebki wolności”.

Do treści książki powrócimy również w kolejnych numerach gazety.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.