Utrwalanie pamięci

Myślą przewodnią kazania wygłoszonego w 73. rocznicę bitwy pod Krawczunami były słowa: „Poznacie prawdę, a prawda was wyzwoli”. Mają one bezpośrednie odniesienie do naszej wileńskiej niełatwej powojennej historii. Lata sowieckiej władzy, terroru, rusyfikacji i sowietyzacji nie sprzyjały poznawaniu prawdy o polskiej historii tej ziemi. Dla bezpieczeństwa dzieci nawet w rodzinach często przemilczano fakty z życia dziadków, krewnych.

Przed prawie 30 laty na fali tzw. „przebudowy”, a potem runięcia sowieckiego kolosa mieliśmy niepowtarzalną szansę poznawania prawdy, odbudowywania historii tej ziemi, jej ludzi, których w trudnych okresach historii zdradzali nie tylko przypadkowi sojusznicy, ale też deklarowani przyjaciele. Teheran i Jałta – słowa – hasła zdrady aliantów, którzy za cenę sowieckiego wysiłku wojskowego, „zapomnieli” o deklaracjach składanych narodowi polskiemu. Alianci nabierali wody w usta i milczeli przez kilka dziesiątków lat w tak tragicznych dla Polski sprawach jak Katyń, Powstanie Warszawskie, przemilczano też operację „Ostra Brama”…

Ale prawda jest żywa i wcześniej czy później daje o sobie znać. Tak właśnie było, jest z naszą wileńską historią. W ciągu minionych trzech dziesięcioleci białe, a raczej objęte cieniem karty dziejów zostały naświetlone. Dorastają jednak nowe pokolenia i jest konieczne utrwalanie tej pamięci. Właśnie z myślą zarówno o weteranach, którym należy się wdzięczność za trud i znój, z którego, jak się śpiewa w piosence, „Polska powstała, by żyć”, jak i młodemu pokoleniu, które powinno znać historię swojej małej ojczyzny – jak zaznaczył główny organizator obchodów rocznicy ostatniej bitwy operacji „Ostra Brama”, prezes Wileńskiego Rejonowego Oddziału ZPL, europoseł i przewodniczący AWPL-ZCHR Waldemar Tomaszewski, już po raz 22. 13 lipca u zbiegu dróg w pobliżu wsi Krawczuny-Nowosiółki, gdzie ustawiony jest pomnik i krzyż – znak pamięci o tych, co tu walczyli i zginęli, zbierają się licznie rodacy. Wśród obecnych nie brak młodzieży, bo to przecież dla nich ta wolność została wywalczona. Tego roku licznie przybyli tu harcerze i młodsze dzieci, których zebrani witali oklaskami. Więź pokoleń: weteranów, których, niestety, z każdym rokiem jest tu coraz mniej oraz młodzieży, której, na szczęście, z każdym rokiem przybywa, jest gwarantem, że pamięć uszła cało i nie grozi jej zmowa milczenia na kolejne pół wieku.

Na uroczystość upamiętniającą bitwę przybyli kombatanci – z Wileńszczyzny i Polski, posłowie na Sejm RL Wanda Krawczonok, Czesław Olszewski, Michał Mackiewicz – prezes Związku Polaków na Litwie, konsul generalny RP Stanisław Cygnarowski i chargé d’affaires Ambasady RP w Wilnie Maria Ślebioda, merowie rejonów wileńskiego i solecznickiego Maria Rekść i Zdzisław Palewicz, przedstawiciele Wileńskiego Rejonowego Oddziału ZPL, starostw i szkół rejonu wileńskiego, członkowie polskich organizacji społecznych, goście z Polski – Klubu Jazdy Konnej „Joker” z Chełmna oraz uczestnicy III Nasielskiego Rajdu Motocyklowego, harcerze, dzieci z obozu jazdy konnej działającego w Płocieniszkach. Wszyscy oni oddali hołd pamięci uczestnikom bitwy składając wieńce przy pomniku.

Mszę św. za dusze poległych żołnierzy Armii Krajowej koncelebrowali dwaj księża: Józef Aszkiełowicz – proboszcz parafii w Butrymańcach i Podborzu oraz ks. dr Henryk Naumowicz – proboszcz parafii w Duksztach. W homilii ks. Henryk zaakcentował fakt, że ostatnia bitwa stoczona została „o wolną Polskę, o polskie Wilno”. Mówiąc o oddaniu idei wolności i miłości do ojczystej ziemi, ksiądz profesor odwołał się do niedawnego wydarzenia – wizyty w Polsce prezydenta Stanów Zjednoczonych Donalda Trumpa, który przemawiając w Warszawie, na Placu Krasińskich, przy pomniku powstańców oddał hołd polskiej historii i Polakom, dla których w ciągu wieków walka o wolność była zawsze priorytetem, a słowa Bóg, Honor i Ojczyzna wyznaczały drogowskazy postaw moralnych i zachowań.

Przemówienie to zostało też wymienione w liście, który do organizatora i uczestników uroczystości skierował w imieniu prezydenta RP Andrzeja Dudy sekretarz stanu w Kancelarii Prezydenta RP Adam Kwiatkowski. W odczytanym przez Marię Ślebiodę liście znalazły się takie oto słowa: „Jestem przekonany, że wiele prawd o polskich losach, które wybrzmiały w przemówieniu prezydenta Stanów Zjednoczonych Donalda Trumpa pod pomnikiem Powstania Warszawskiego podczas wizyty w Polsce, podnosi się w pełni do heroizmu walki uczestników Operacji „Ostra Brama”.
Sekretarz stanu wyraził też słowa podziękowania wilniukom: „Wyrażam uznanie i głęboką wdzięczność środowiskom i organizacjom kombatanckim oraz wszystkim osobom i instytucjom, które przez długie lata społecznie i z poświęceniem pełniły i pełnią rolę strażników pamięci narodowej na Wileńszczyźnie”.

Nie może nie wzruszać fakt, że pomimo ciężaru lat, oddać hołd swym towarzyszom broni przyjeżdżają do Krawczun kombatanci – uczestnicy bitwy. Pan Zygmunt Krzymowski – uczestnik bitwy z I Wileńskiej Brygady AK jest tu po raz kolejny. Przed dwoma laty był tu z panem Czesławem Sawiczem. Niestety, serce akowca i zesłańca „Horskiego” przestało bić przed rokiem. Pan Krzymowski dziękował mieszkańcom Wileńszczyzny za opiekę nad grobami kolegów, którzy, jak powiedział „pozostali tu na wiecznej warcie”. Pan Zygmunt opowiedział też zebranym o swojej brawurowej ucieczce wraz z bratem z obozu w Miednikach, w którym „sojusznicy” – Sowieci uwięzili żołnierzy AK – uczestników operacji, którzy nie zdążyli opuścić terenów podwileńskich po wyzwoleniu miasta. Swoją epopeję ucieczki, niestety, musiał kontynuować w powojennej Polsce. Ponad 40 lat żył pod cudzym nazwiskiem, zalegalizował się dopiero w 1989 roku, ale już pozostał na przybranym nazwisku. Losy bohaterskich żołnierzy, którzy walczyli o wolność Ojczyzny, niestety, nie były proste w nowej, powojennej rzeczywistości, w jakiej znalazła się Ojczyzna po sowieckim wyzwoleniu, chociaż dzielnie walczyli oni o wolność naszą i waszą na wszystkich frontach II wojny światowej.

Zabierając głos jako organizator obchodów, europoseł, prezes Wileńskiego Rejonowego Oddziału ZPL, przewodniczący AWPL-ZChR Waldemar Tomaszewski, dziękował kapłanom i gościom oraz młodzieży za przybycie do Krawczun, odniósł się też do myśli i pytania, czy ta ofiara, którą złożyli akowcy w ostatnim dniu walk o Wilno miała sens, kiedy miasto praktycznie było już wyzwolone. Dając odpowiedź na to pytanie prezes stwierdził: „Myślę jednak, że to miało wielki sens i wciąż ma wielki sens – to, że dzisiaj się spotykamy, wspominamy, podajemy przykład. Ale też nie mniej ważny był ich bohaterski czyn, determinacja, żeby swojego terenu pilnować. (…) Nie mogli tak po prostu przepuścić ich przez nasz polski, wileński teren. Stoczyli ciężką walkę, 79 akowców zginęło, ale oddział wroga liczący trzy tysiące został rozproszony. Również dzisiaj musimy bardzo mocno pracować, pamiętając o ich bohaterskim czynie i własnego terenu pilnować. (…) Tyle nam zostanie ojczyzny, ile zachowamy ojcowizny. (…) Musimy tak bronić swego terenu, żeby żadne dziecko z polskiej rodziny nie uczęszczało do szkół odgórnie nam narzuconych, w których nauczanie nie jest prowadzone w języku polskim, ojczystym. (…) To jest naszym wielkim zadaniem i musimy mu sprostać, wiedząc, że nasi przodkowie mieli o wiele trudniejszą walkę o polskość. Ten apel i inne wydarzenia służą temu, żeby polskość, którą otrzymaliśmy od naszych ojców i dziadów nie tylko zachować, ale też wzmocnić”.

Prezes przypomniał też bohaterskie zachowanie polskich nauczycieli zarówno w czasie wojny, kiedy nauczali dzieci na tajnych kompletach i tę pracę oraz działalność w konspiracji przypłacali życiem – zginęło około 100 nauczycieli, jak i w latach powojennych, kiedy nie opuścili tych terenów pomimo zagrożeń i dbali o nauczanie i wychowanie polskich dzieci.

Szczególnymi gośćmi obok przedstawicieli Klubu Jazdy Konnej „Joker” z Chełmna (sprezentowali rodakom kurtki ułańskie) byli uczestnicy III Nasielskiego Rajdu Motocyklowego. Artur Nojbert przeczytał zebranym list burmistrza Nasielska Bogdana Ruszkowskiego. Właśnie z tego miasta pochodził poległy pod Krawczunami Czesław Grombczewski „Jurand” – dowódca I Wileńskiej Brygady AK.

Apel poległych był szczególnie wzruszającą chwilą uroczystości: wymieniane zgrupowania, oddziały, nazwiska dowódców były przez zebranych czczone słowami: „Chwała bohaterom”. Chwała tym, co w ciągu kilku znojnych godzin 13 lipca na pagórkowatym terenie pod Krawczunami – Nowosiółkami przegrodzili drogę ponad trzem tysiącom doborowych żołnierzy niemieckich pod dowództwem generała Reinera Stahela wycofującym się z Wilna w kierunku Kowna. W walce tej zginęło 79 akowców, kilkunastu zostało rannych, kilku zaginęło. Jednak zdołali oni unieszkodliwić ponad tysiąc żołnierzy hitlerowskich. Była to największa bitwa stoczona z regularnym wojskiem niemieckim przez AK.

Bohaterski żołnierski trud został uczczony tego dnia modlitwą, słowami wdzięczności, jak i wykonaniem piosenek patriotycznych i wojskowych, w których słowach zawarte zostały losy, marzenia i czyn żołnierski.

Obchody 73. rocznicy zostały uwieńczone piknikiem. Na deszczową i dość zimną, jak na środek lata, pogodę w sam raz pasowały gorące dania oferowane z kuchni polowej.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.