Trzeba dać świadectwo…

Świadectwo pamięci, prawdy… By powtarzane slogany w rodzaju „nic i nikt nie jest zapomniane” na takich wiejskich cmentarzach – jak ten w Miednikach Królewskich – nabrały autentycznych treści. Bo kiedy stajemy nad mogiłą Nieznanego Żołnierza i nawet nie wiemy jak się nazywał, skąd pochodził i czy dziś jeszcze ktoś nie przestaje na niego czekać, a pewnym jest tylko to, że nosił polski mundur, walczył z okupantem i dlatego został zabity, mamy prawdziwy obraz – bardzo wyrywkowy, ale jakże wierny i powtarzający się w ciągu wieków – naszej historii. Historii, w której biegu nikt nam wolności, honoru, Ojczyzny nie dawał w prezencie. Musieliśmy o te wartości walczyć: z szablą w pułkach ułańskich; w czołgach armii generała Maczka; zmagając się ze szwedzkim potopem czy też bolszewicką zarazą… Dlatego wojsko – polskie wojsko – cieszyło się zasłużoną sławą i chwałą. Były też ciemne karty w naszej historii, kiedy polski mundur próbowano splamić zdradą, bratobójczą, klasową walką… One minęły. Na rogatywki powrócił orzeł w koronie, 15 sierpnia – dzień wiktorii pod Warszawą – jest obchodzony jako Święto Wojska Polskiego. I to jest świadectwo, że Ona nie zginęła.

Od kilku lat w Miednikach Królewskich z okazji Święta Wojska Polskiego odbywają się uroczystości mające na celu ukazanie chwały polskiego oręża, odkrywanie kolejnych kart ojczystej historii, przywracanie pamięci o tych, którzy w różnych okresach historycznych, w czasie powstań, wojen, okupacji bronili Ojczyzny. Tego roku 11 sierpnia (w niedzielę) Miedniki były świadkiem Festynu Historycznego.

Polskie sierpnie
Sierpień jest szczególnym miesiącem w naszej polskiej historii, w którym doznane klęski i odniesione zwycięstwa miały fundamentalne znaczenie dla Ojczyzny i świata.

Przypomnieć należy, że to 5 sierpnia 1772 roku nastąpił czarny dzień w dziejach Rzeczypospolitej. Trzy mocarstwa: Rosja, Prusy i Austro-Węgry dokonały pierwszego rozbioru Polski. Ale też pamiętać musimy, że to 15 sierpnia, w bitwie pod Warszawą, po 123 latach odzyskaną niepodległość pozwolił obronić geniusz Marszałka i jego współbojowników. Zwycięstwo w bitwie pod Warszawą stało się też tamą na drodze bolszewickiej ekspansji do Europy.

O losach Ojczyzny, jej granicach, państwowości na okres prawie półwiecza zadecydował Pakt Ribbentropa-Mołotowa (i jego tajne protokoły), który został podpisany 23 sierpnia 1939 roku.

1 sierpnia 1944 roku wybuchło Powstanie Warszawskie. Żołnierze Polski walczącej – Armii Krajowej, którzy w ciągu minionych 5 lat walczyli z hitlerowskim okupantem postanowili zmierzyć się z nim w otwartej walce, by to nie z rąk zbliżających się oddziałów sowieckich ukochane miasto otrzymało wolność, lecz wywalczona była ofiarą krwi jego mieszkańców. Do dziś trwa spór: czy było warto?

Miasto legło w gruzach, polegli ci, którzy tak bardzo Polsce byli potrzebni: młodzi, kochający Ojczyznę i wolność. Ale te rozważania odbywają się w dzisiejszym kontekście i często się zapomina o tym, że to był inny świat i inni ludzie, których niepodległa Polska potrafiła wychować w ciągu międzywojennego dwudziestolecia.

Minęło niespełna 40 lat i znów w sierpniu Polacy dowiedli światu, że potrafią upomnieć się nie tylko o wolność kraju, ale też obywatela. Słowa „Solidarność”, Gdańsk, Lech Wałęsa stały się znane całemu światu i to na nich wzorowały się inne narody wybijające się ku wolności z sowieckiego obozu „ludowej demokracji”. Patrząc na te wydarzenia z perspektywy czasu, spierając się o szczegóły i interpretacje jednak musimy pamiętać, że to synowie i córki naszego narodu brali w nich udział i, mimo wszystko, wyszli zwycięsko.

Hołd pamięci
Festyn Historyczny, który tego roku z okazji Święta Wojska Polskiego pod patronatem Wileńskiego Rejonowego Oddziału ZPL zorganizował Miednicki Ośrodek Kultury – Filia Rudomińskiego Wielofunkcyjnego Ośrodka Kultury, Polski Klub Sztuki Teatralnej wespół z Polskim Studium Teatralnym w Wilnie, członkami i kierownictwem zespołów „Rudomianka”, „Mejszagolanki”, „Ballada”, „Mościszczanka” oraz kołem ZPL w Miednikach i miejscową społecznością był poświęcony jednej z chlubnych kart historii Polski i Litwy – Powstaniu Styczniowemu, którego 150. rocznicę obchodzimy tego roku.

Kurator działu programowego Ośrodka Kultury – Edward Kiejzik, wespół z zaangażowanymi osobami, wśród których byli Agnieszka Rawdo, Jacek Orszewski, Dariusz Lewicki, Grześ Jakowicz i in. postanowili połączyć obchody rocznicy powstania z uhonorowaniem polskich żołnierzy – akowców, ofiar Katynia, którzy upamiętnieni są na miejscowym cmentarzu.

Po Mszy św. w miednickim kościele pw. św. Kazimierza, gospodarze i licznie przybyli goście – członkowie organizacji społecznych, oddziałów i kół Związku Polaków na Litwie udali się na cmentarz. Tu, przy mogile Nieznanego Polskiego Żołnierza uczczono pamięć tych, kto podczas II wojny światowej walczył w szeregach Armii Krajowej o wolność Ojczyzny. Słowa wierszy deklamowane przez Agnieszkę Rawdo oraz muzyka (na skrzypcach grał Krzysztof Stankiewicz) wytworzyły uroczystą i podniosłą atmosferę. Poprzez złożenie kwiatów i zapalenie zniczy zebrani oddali hołd bohaterom.

Wśród przybyłych był prezes Wileńskiego Rejonowego Oddziału ZPL, eurodeputowany Waldemar Tomaszewski, prezes ZPL, poseł Michał Mackiewicz, attache obrony, wojskowy, morski i lotniczy Ambasady RP w Wilnie, płk Zbigniew Szlęk, I radca wydziału konsularnego Ambasady RP w Wilnie Iwona Frączek, prezes Polskiej Sekcji Wileńskiej Wspólnoty Więźniów Politycznych i Zesłańcow Janina Gieczewska, rektor Uniwersytetu Trzeciego Wieku w Wilnie dr Ryszard Kuźmo, starosta gminy Renata Bogdanowicz, prezes koła ZPL w Miednikach Lech Leonowicz, była wieloletnia prezes koła ZPL, nauczycielka Irena Skórko. To właśnie pani Irena zapoznała przybyłych z historią powstania tej mogiły.

Jak wiadomo, w Miednikach Królewskich zostało internowanych po zdradzieckim rozbrojeniu w dniach 17-18 lipca około 7 tys. akowców z okręgów Wileńskiego i Nowogródzkiego AK. Byli oni tu przetrzymywani od 18 do 28 lipca, po czym zostali wywiezieni do łagrów i na zesłanie. Niektórym udało się uciec. Niestety, wielu z nich zostało powtórnie zatrzymanych lub zastrzelonych w trakcie ucieczki. Świadkiem zamordowania jednego z akowców nieopodal cmentarza był miejscowy mieszkaniec Bonifacy Ławrynowicz. To dzięki niemu udało się odnaleźć zwłoki żołnierza i w roku 1989 przenieść na cmentarz. Niestety, nie jest wiadomo kim był. Spoczywa więc tu jako Nieznany Żołnierz.

Upamiętnić akowca pomógł ówczesny starosta Stanisław Boroszko oraz prezes ZPL Lech Leonowicz wespół z klubem „Wrzesień 39”, który jednoczył żołnierzy-Polaków oraz ich wdowy. Na początku swej działalności klub liczył 120 osób. Niestety, dziś już nie żyją. Nie ma też wielce zaangażowanego w upamiętnianie wydarzeń historyka Aleksandra Olenkowicza, który zakładał klub oraz muzeum szkolne, zbierał dokumenty, pamiątki. Dzięki współpracy z klubem kombatantów żołnierzy AK z Akademii Hutniczo-Górniczej w Krakowie, w miejscu pierwotnie ustawionego dębowego krzyża postawiono metalowy oraz umieszczono tablicę poświęconą pamięci żołnierzy AK więzionych w Miednikach, która się znajduje w Domu Polskim w Wilnie. Uroczyste jej odsłonięcie odbyło się 28 lipca 2004 r.

Oddanie hołdu Nieznanemu Żołnierzowi uświetnił śpiew zespołu „Mościszczanka” oraz przemówienie attache, płk. Zbigniewa Szlęka, który przypomniał zarówno bohaterskie karty historii Wojska Polskiego, jak i dzień dzisiejszy, zaś miejscowym ludziom dziękował za troskę o żołnierskie groby.

Kolejno oddano też hołd spoczywającym na cmentarzu miednickim dwóm akowcom: Zbigniewowi Łukaszewiczowi (pochodzi on ze znanej rodziny naukowca i wynalazcy) ps. „Jasny” oraz Witoldowi Koczanowi ps. „Bajka”, którzy również zostali zamordowani przez sowieckich oprawców i dopiero w latach odrodzenia, dzięki staraniom rodaków udało się przenieść ich zwłoki na ten cmentarz.

Na cmentarzu w Miednikach są też upamiętnione ofiary mordu katyńskiego. Podczas wyjazdu do Katynia, pani Irena Skórko wraz ze swą uczennicą, zabrały ze sobą ziemię z miejsca pochówku pomordowanych polskich oficerów. Staraniem miejscowej społeczności i wsparciu proboszcza urna z ziemią katyńską została uroczyście złożona na cmentarzu, gdzie ustawiono symboliczny kopiec i duży krzyż. Ofiarom mordu katyńskiego oddano hołd strofami poezji (deklamował je aktor i reżyser Sławomir Gaudyn) oraz odśpiewaniem pieśni patriotycznych i złożeniem kwiatów. Przemawiając przy Krzyżu Katyńskim, prezes ZPL Michał Mackiewicz przypomniał polskie drogi do wolności i dziękował tym, kto dochowuje wierności ideałom tych, którzy oddawali swoje życie za Ojczyznę.

Ta krótka lekcja historii zarówno z okresu wojny, jak i współczesnych nam czasów z Miednik Królewskich z pewnością zostanie w pamięci uczestników uroczystości, wśród których było sporo młodzieży i dzieci.

Odyseja żołnierza
Prezentacją programu artystycznego, na który się złożyły pieśni patriotyczne (wykonał je zespół „Mościszczanka” oraz Jasia Mackiewicz i Teresa Kołtan), obrazki z dziejów powstania oparte na noweli Elizy Orzeszkowej, którą zaadaptował do odegrania na scenie dr Józef Szostakowski (zaprezentowali je widzom aktorzy Polskiego Studia Teatralnego w Wilnie we współpracy z Jarosławem Królikowskim) oraz wielce przejmujący śpiewno-słowny monolog w wykonaniu Agnieszki Rawdo i jakże mocna w swej wymowie deklamacja Sławomira Gaudyna, uczczono 150. rocznicę Powstania Styczniowego. Krótki zarys jego przebiegu, odysei żołnierza-powstańca, przedstawił zebranym na sali Miednickiego Ośrodka Kultury Dariusz Lewicki.

Do rodaków, którzy tego popołudnia wypełnili salę ośrodka po brzegi, zwrócił się z krótkim przemówieniem prezes Wileńskiego Rejonowego Oddziału ZPL, eurodeputowany i prezes Akcji Wyborczej Polaków na Litwie Waldemar Tomaszewski. Pochwalił działalność koła Związku w Miednikach, które należy do najprężniej działających w rejonie wileńskim. Przykładami z ojczystej historii zilustrował znaczenie zwycięstw Wojska Polskiego, wybitnych dowódców w dziejach Europy.

Prezes przypomniał również o tym, że w przyszłym roku będziemy obchodzili 70. rocznicę operacji „Ostra Brama” oraz stulecie rozpoczęcia I wojny światowej, której przebieg pozwolił Polsce wykorzystać dziejową szansę odzyskania niepodległości. Młode niepodległe państwo stało się też skuteczną przeszkodą na drodze bolszewickiej agresji na Zachód.

Mówiąc o dniu dzisiejszym, zaakcentował, że dziś walka o godne życie nie polega na użyciu fizycznej siły czy broni, a na dokonywaniu słusznych wyborów, m. in. podczas brania udziału w głosowaniu.

Festyn kończyła degustacja potraw z kuchni polskich żołnierzy, które spożywane na świeżym powietrzu bardzo smakowały. A świąteczny nastrój skutecznie podtrzymywał ekspresywny, piękny śpiew Moniki Jodko i Agnieszki Rawdo, którym akompaniowali Jarosław Królikowski i Krzysztof Stankiewicz. Pięknie też w śpiewie i tańcu spisali się członkowie Uniwersytetu Trzeciego Wieku.

Organizatorzy dziękują wszystkim, kto swą obecnością zaszczycił święto w Miednikach, wziął aktywny udział w Historycznym Festynie. Kurator – Edward Kiejzik – pragnie też podziękować miejscowej młodzieży, która była pomocna w sprawach organizacyjnych.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.