Ziemia Ojców

Wybijająca się na niepodległość i budująca zręby demokratycznego państwa Litwa przywróciła odwieczne prawo człowieka do własności: zostały uchwalone ustawy o restytucji majątku znacjonalizowanego w latach władzy sowieckiej (okupacji).

PRAWO CONTRA REALIA
Ustawy ustawami, a w praktyce proces ten przebiegał bardzo różnie na Litwie. W Wilnie i na Wileńszczyźnie stał się wprost skandaliczny: często kolidował z prawem, zasadami równości i praw człowieka, był do granic możliwości upolityczniony. I, niestety, pozostaje takim w dużym stopniu do dziś.

Wymowne FAKTY
W Rezolucji „O przywracaniu obywatelom prawa własności do ziemi oraz innych nieruchomości na Wileńszczyźnie”, przyjętej na X Zjeździe ZPL 23 maja 2004 r. czytamy: „(…) jeśli średnio na Litwie obecnie prawo własności do ziemi przywrócono już dla 90 proc., a w niektórych rejonach – nawet dla 100 proc., to w rejonie wileńskim zaledwie dla 54 proc., 57 proc. w rejonie solecznickim, 62 proc. w rejonie trockim. (…) nadal palącym problemem pozostaje sytuacja w Wilnie, gdzie 7383 obywateli ubiega się o przywrócenie prawa własności do 11074 ha ziemi w stolicy. Na dzień dzisiejszy ziemię w Wilnie odzyskało zaledwie 10 proc. jej prawowitych właścicieli”.

ZWRÓCIMY. ALE POLAKOM..?
Należy zaznaczyć, iż od początku procesu restytucji działały tu dwa czynniki: jeden – stricte komercyjny: ziemia w najbliższych okolicach Wilna i samej stolicy jest najdroższa i jej pozyskanie wiąże się z materialnym dobrobytem, więc wszelkiego rodzaju krętacze (często na państwowych posadach) dwoili się i troili, by zawładnąć mieniem; drugi – bez wątpienia – narodowościowy (chociaż go stanowczo odrzucają litewskie siły polityczne).

Gdyby mienie trafiło do prawowitych właścicieli, w sercu kraju dobra nieruchome należałyby do mniejszości. Mniejszości, której wytykano „okupację” Wileńszczyzny w latach międzywojnia i oskarżano o hamowanie budowania litewskiej państwowości (od czasów unii polsko-litewskiej aż do odrodzenia niepodległości w roku 1990).

RUCHOMA NIERUCHOMOŚĆ
Zwrot ziemi prawowitym spadkobiercom dawał szansę ludności polskiej zamieszkałej w stolicy i wokół niej stać się zamożną grupą społeczną, a więc mającą też (na Litwie jest to powszechne) wpływ na politykę. Do tego akurat litewscy decydenci nie chcieli dopuścić. Określone kręgi polityczne bardzo szybko się zjednoczyły we wspólnym froncie z „czynnikami ekonomicznymi”.

Trudno dziś nawet oddzielić, co brało górę w poszczególnych posunięciach władz: polityka czy interes, które mocno się splotły.

Zarządzanie komisaryczne w rejonach wileńskim i solecznickim, setki hektarów zabrane pod tzw. wielkie Wilno i litewski fenomen na skalę światową – przenoszenie ziemi z terenów całej Litwy pod stolicę – te działania wydziedziczały kolejne pokolenie Polaków Wileńszczyzny.

Przeciwko temu protestowaliśmy. O tym pisała gazeta. Pikiety, wiece, petycje, apele, odwoływanie się do standardów europejskich – każda forma była stosowana w walce o niezbywalne prawo do odzyskania zagrabionej własności.

PERFIDNOŚĆ WŁADZY
Zawsze jednak dawaliśmy władzom „szansę” na naprawienie sytuacji. Szukaliśmy dialogów, dając kredyt zaufania kolejnym rządzącym ekipom. Niestety, w sprawie zwrotu zagrabionego przez sowietów mienia zarówno polityczne lewica, prawica, czy tzw. złoty środek – liberałowie byli zgodni: ziemię oddać byłym prawnym właścicielom, a w dodatku jeszcze Polakom – to „zbyt trudne zadanie”.

Co więcej, władze posuwały się do perfidii: w zagmatwanych sprawach zwrotu ojcowizny starały się przerzucić winę na „nierozgarniętych” petentów, czy miejscową władzę. Chociaż wiadomo, że na Litwie samorządy zostały praktycznie całkowicie odsunięte od sprawy zwrotu ziemi. Służby rolne, urzędy powiatowe, a teraz Państwowy Fundusz Ziemski nigdy tej „opłacalnej działki” nie oddały do dyspozycji demokratycznie wybranym samorządom.

Dziś kolejna ekipa rządząca próbuje wmówić ludziom, że zwrot ziemi jest tuż-tuż. Nowy chwyt – to wymuszenie u ludzi zgody na przyjęcie pieniężnych kompensat. Pieniądze i ziemia nie są równowarte, tym bardziej, że proponowane kompensaty do prawdziwej wartości ziemi mają się jak niebo do ziemi.

Związek Polaków na Litwie, a więc i NASZA GAZETA, będą nadal stały na straży interesów autochtonicznych mieszkańców tej ziemi.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.